lukasz.proszek.info

Powrót do spisu relacji

Rysy - 08.10.2005

'''Ekipa'''

'''Relacja z wyprawy'''

Opowiada Earle
Zajawka fotek z rysów
Zajawka fotek z rysów

Hmmm - właściwie to się zaczęło jak zwykle -- znaczy od dworca autobusowego. Ja warowałem na nim od dobrych 45 minut, a Frog jak zwykle wpadł do autobusu w ostatniej chwili (autobus już ruszał) zdyszany jakby go goniło stado wściekłych hipopotamów. Przywitał go wybuch gromkiego śmiechu pasażerów którzy tylko czekali na jakieś dodatkowe atrakcje o 3.40 w nocy :).

Zakopane 5.40 i walka o jak najszybszy wyjazd do Palenicy (dzień coraz krótszy a tu jeszcze wrócić trzeba bo rower na całą niedzielę zaplanowany...) Okazało się że góral od busa się przechytrzył odrobinę i w konsekwencji autobusem jedziemy. 15 minut później, ale za to za 3 zł a nie za 6 :D. Kilka minut przed 7 -- start z Palenicy ceprostradą, od razu ostre tempo bo zimno strasznie i w konsekwencji gdzieś około 8.30 w Schronisku pod Morskim Okiem. Śniadanko i o 9.00 pod górkę.

Pogoda jak złoto. Niebo bez cienia chmurki. Chłodno i rześko. Do tego ta gra światłocieni na skałach. Czasem żałuję że nie umiem malować. I to była jedna z takich chwil. Już po kilku krokach wszystkie rzeczy znów znalazły się na właściwych miejscach, wszystko znów stało się proste i oczywiste.

O 12.30 melduję się na Dachu Polski. Odpoczynek, jedzonko, chwila rozmowy z sympatycznym Starszym Panem poznanym na zakopiańskim dworcu jeszcze. Twardziel i gawędziarz w fajnym połączeniu. Chylę czoło. Bez cienia kpiny.

Gdzieś koło 13.30 początek powrotu. Pogoda nadal świetna tylko wiać zaczęło. Paru idiotów spotkanych gdzieś koło 15.00 ponad dwie godziny przed szczytem którzy jeszcze przed zmrokiem zejść do Moka mają zamiar. W trampkach i bez latarki nawet. Ale po co się tu zżymać i denerwować...

Ratalne dotarcie do Moka i walka z czasem, bo ponoć ostatni odjazd z Palenicy 19.10 a my o 18.00 na asfalt wchodzimy i kilometry w nogach czujemy już od pewnego czasu. Zdążylim.

Tak jakby tyle. Z tego opisywalnego oczywista.